piątek, 28 kwietnia 2017

Post zapożyczony z bloga daisylikeme.blogspot.com

11 czerwca 1969 roku Morristown, w stanie New Jersey. Na świat przychodzi Peter, najmłodszy z rodzeństwa, syn nauczycielki i agenta ubezpieczeniowego. Jego marzeniem jest zostać aktorem. Niestety u chłopca lekarze diagnozują chorobę genetyczną – achondroplazję.
Mimo ukończenia studiów aktorskich i dostania dyplomu, Peter nie może znaleźć pracy w zawodzie. Ima się różnych zajęć, aby zarobić na życie. Jednak wciąż uparcie dąży do realizacji swojego marzenia.


I wiecie co? Udaje mu się.. i to jak.

Oczywiście mowa tu o Peterze Dinklage, którego wzrost wynosi zaledwie 1,35m, a którego znamy m.in. z takich filmów jak Filmowy zawrót głowy, Opowieści z Narni czy z serialu Gra o Tron. Aktor zdobył niesamowitą popularność i jego choroba nie zamknęła mu drzwi do kariery.
 
Przykladów ludzi „malutkich”, którzy robią ogromna karierę można zanleźć w internecie naprawdę dużo. Osobiście nie uważam, żeby wysokość stanowiła jakąkolwiek przeszkodę w normalnym zyciu, pracy ect. 

Poruszam ten temat, ponieważ spotkałam się z reportażem na temat społecznego wykluczenia karłów w Chinach. Jest to niesamowicie przykre, że ludzie uważają inność jako coś złego.

W efekcie powstalo „Królestwo karłów” w Kunming. Miała być to oaza spokoju dla malutkich ludzi, raj, do którego nikt poza nimi nie miałby wstępu. W dziwacznych domkach w kształcie grzybków mieszka tam ponad 100 osób, których wzrost nie przekracza 1,30m. Całe miasteczko jest jakby skrojone pod ich wzrost. Malutki wóz strażacki, malutki posterunek policji, wszystko malutkie. 
Raj? No nie wiem.

Niestety, aby się utrzymać ludzie Ci byli zmuszeni zrobić z siebie atrakcję turystyczną. Tak też w pobliżu malowniczych wzgórz Xishan powstal park tematyczny.
Oprócz codziennych czynności ludzie zamieszkujący wioskę wykonują szereg przedstawień, które gromadzą widzów z całego kraju i przynoszą im jakieś zyski. Tańczą balet, hiphop, wykonują tradycyjne pieśni, a wszystko to w baśniowych przebraniach i takiej też scenerii.

Ludzie wypowiadający się w dokumencie o „Dwarf Emipire” śmiali się bardziej z samych karłów niż z ich przedstawień.  Czy jest to coś w rodzaju „ludzkiego zoo” czy jeszcze możliwość utrzymania się dla karłów z wioski? Twórcy parku komentują to jako ogromna szansę na zwiększenie tolerancji wśród chińczyków, czy aby na pewno tak jest?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz